wyszukiwanie w serwisie
 
Strona główna
Co to jest PZD
Prawo w PZD
Współpraca międzynarodowa
Jak zostać działkowcem
ROD w Polsce. Galeria zdjęć
Z działalności Okręgowych Zarządów
Działkowcy w obronie ROD
Jubileusz XXX-lecia Polskiego Związku Działkowców
Partie i Związki Zawodowe w obronie działkowców
Obrady Okręgowych Zjazdów Delegatów PZD
Działkowcy w sprawie wyborów parlamentarnych 2011 r.
Biuletyn PZD
Wydawnictwo Działkowiec
Konkursy w PZD
Wieści z Ogrodów...
Ciekawe linki
Wzory dokumentów
Archiwum wiadomości
Deutsch
II Kongres PZD
Publicystyka Związkowa
Kontakt

List skierowany przez członków Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Prof. dr hab. Lecha Gardockiego.

Strona główna

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego
Prof. dr hab. Lech Gardocki


Szanowny Panie Prezesie!
 W związku ze złożonym przez Pana wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją RP szeregu zapisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, my niżej podpisani członkowie Krajowej Rady Polskiego Związku Działkowców, będąc demokratycznie wybranymi reprezentantami miliona polskich rodzin korzystających z działek w rodzinnych ogrodach działkowych, wyrażamy ubolewanie i sprzeciw wobec tej inicjatywy. Uważamy, że jej rzeczywisty skutek będzie zgoła odmienny od przytoczonych w uzasadnieniu wartości konstytucyjnych. Znając otoczenie, w jakich funkcjonują ogrody, gdzie hasło wolnego rynku i wzrostu gospodarczego usuwa w cień prawa socjalne i ochronę środowiska, stwierdzamy, że wniosek ten spowoduje podważenie podstawowych praw miliona rodzin użytkujących działki w oparciu o zakwestionowaną przez Pana ustawę.

 Szanowny Panie Prezesie!
Zgodnie z przeszło 110-letnią tradycją ogrodnictwa działkowego na ziemiach polskich, ogrody zawsze były formą wsparcia dla mniej zamożnych rodzin. U podłoża idei, która zrodziła się 200 lat temu w Niemczech, leży chęć niesienia pomocy ubogim mieszkańcom miast. Dlatego od samego początku pozyskiwanie terenów pod ogrody odbywało się na szczególnych warunkach. Najpierw zakładano je na gruntach przekazywanych przez prywatnych filantropów, z czasem przeważającego znaczenia nabrało lokowanie na terenach publicznych - komunalnych i państwowych. Uznanie, z jakim spotkała się ta idea, wynikało z bardzo prostego faktu - ogrody działkowe łączą w sobie funkcję wsparcia ekonomicznego z funkcją socjalizacji osób ubogich. Praca na działce, dbałość o uprawy to doskonała forma aktywizacji tych osób, zaś oparcie zarządu ogrodami na samorządzie działkowców kształtuje postawy obywatelskie i uczy współdziałania.
Niezaprzeczalne wartości społeczne realizowane przez ogrodnictwo działkowe, spowodowały, ogrodom szeregu przywilejów ze strony władz publicznych. Najważniejszym z nich były i są preferencyjne warunki przekazywania terenów. Będąc formą wsparcia dla najuboższych członków społeczeństwa, ogrody korzystały ze zwolnienia od opłat za zajmowane przez działkowców grunty. W ten sposób prawo do wsparcia socjalnego w postaci działki jest dostępne dla każdego, nawet najmniej zamożnego obywatela. Temu samemu służy zresztą zwolnienie ogrodów  - a więc działkowców - z podatków.

Szanowny Panie Prezesie!
 Jakkolwiek gorzko to zabrzmi, dążenie do nadrobienia zacofania gospodarczego wobec krajów rozwiniętych sprawiło, iż głównym kryterium, stosowanym dziś w Polsce przy ocenie wszelkich inicjatyw, jest bezwzględny rozwój gospodarczy. Ochrona socjalna dla najuboższych i ekologia muszą przed nim ustąpić. W takiej rzeczywistości wiele osób przedstawia ogrody działkowe jako zjawisko z innego świata i epoki. Przemilcza się fakt, że ogrody działają w prawie wszystkich krajach Europy Zachodniej i cieszą się uznaniem oraz poparciem ze strony władz publicznych, również w formie rozwiązań prawnych - preferencyjnych dla działkowców i chroniących ogrody przed likwidacją. Niestety w Polsce najbardziej donośne są głosy ignorantów, określających ogrody i działkowców mianem „reliktu minionej epoki”, który blokuje tereny pod inwestycje. Głosy te inspirują środowiska gospodarcze, które dysponując olbrzymimi środkami na promocję, zdominowały dyskusję na ten temat. Nie bez znaczenia jest również ich wpływ na polityków, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i krajowym. W efekcie od kilkunastu lat ogrody działkowe i działkowcy są obiektem ataków, których celem jest usuniecie działkowców z zajmowanych terenów. Stąd liczne inicjatywy zmierzające do uchylenia ustawowych gwarancji praw działkowców i ochrony ogrodów przed likwidacją oraz zniszczenia Polskiego Związku Działkowców, który ma odpowiedniki w całej Europie. Te priorytety przeciwników ogrodów nie są przypadkowe - ustawa i PZD są głównymi przeszkodami w rugowaniu działkowców z ich gruntów.

Szanowny Panie Prezesie!
Znając rzeczywistość, w której funkcjonują ogrody, działkowcy dostrzegają fundamentalne znaczenie, jakie dla obrony ich praw ma ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych oraz ogólnopolski samorząd - Polskie Związek Działkowców. Wiedzą, że reprezentując milion rodzin Związek stanowi dla władz publicznych społecznego partnera i może stanie skutecznie obronić ogrody przez masową likwidacją. Stąd olbrzymie poparcie działkowcy obdarzyli ustawę o ROD oraz funkcjonujący w oparciu o nią ich Związek. 619 000 tysięcy podpisów zebranych wśród działkowców pod petycją o zachowanie obecnego kształtu ustawy jest tego najlepszym dowodem.
Uważamy, że jest to głos społeczny, który powinien być brany pod uwagę przez każdą władzę, również sądowniczą. Na prawo nie można patrzeć wyłącznie przez pryzmat teoretycznych dywagacji oderwanych od codziennych realiów. Bez ustawowych zapisów gwarantujących odrębną własność na działce, bez silnego tytułu prawnego do działki, który działkowcy posiadają poprzez swój samorząd, wreszcie bez silnej reprezentacji, która egzekwuje od władz przestrzeganie praw działkowców, ich los, tak jak przyszłość ogrodów, byłby godne pożałowania. Wystarczy przytoczyć przykład warszawskich ogrodów. Prawie wszystkie - a więc dotyczy to kilkudziesięciu tysięcy rodzin - są objęte pozwami miasta o wydanie nieruchomości. Nikt nie ogląda się na fakt, że ich rodziny zajmują te tereny od pokoleń, że przez dziesiątki, a nieraz ponad sto lat rodziny, inwestowali na nich swój majątek, że dzięki wieloletniej pracy kilku pokoleń nieużytki, a nawet wysypiska śmieci, zamieniono w enklawy zieleni służącej nie tylko działkowcom, ale i społeczności lokalnej w coraz bardziej zurbanizowanej i zabetonowanej stolicy. Przykład warszawski nie jest zresztą odosobniony. A dzieje się to w sytuacji, gdy działkowcy są chronieni ustawą, która - jak Pan twierdzi - zbyt daleko ingeruje we własność komunalną i Państwa. Łatwo przewidzieć, co będzie z ogrodami, gdy ustawy tej zabraknie. Tak samo jak to, jak będą realizowane wobec działkowców przywołane w Pańskim wniosku wartości konstytucyjne, gdy zabraknie zakwestionowanego przez Pana przepisu wprowadzającego odrębną własność majątku zlokalizowanego na działkach.  
Fakty, z którymi podobno się nie dyskutuje, są takie, że dzisiaj milion polskich rodzin ma zagwarantowane ustawowo i podlegające sądowej ochronie prawo do swych działek. Ochrona ich praw jest umocniona przez potencjał ogólnopolskiego Związku, który wbrew temu, co twierdzą niektórzy, nie jest dla swych członków żadnym obcym ciałem. Tworzą go przecież wszyscy działkowcy – i tylko oni - każdy na równych prawach. Rozwiązanie to sprawdziło się w praktyce, dowodem jest blisko 5000 dobrze funkcjonujących i zagospodarowanych ogrodów oraz wspomniane już 619 000 podpisów zebranych wśród tych rzekomo „uciemiężonych” członków. Pańskie wystąpienie powoduje, że los ogrodów oraz miliona rodzin korzystających z działek stają pod znakiem zapytania. Dlatego Pańska inicjatywa jest dla działkowców całkowicie niezrozumiała. W swych wystąpieniach nie ukrywają, że groźne dla ogrodów pomysły niektórych polityków przyjmowali z oburzeniem, ale bez zdziwienia, bo znają poziom niektórych członków klasy politycznej oraz przyziemne motywy, jakimi potrafią się kierować. Jednak fakt, iż tym razem zagrożenie ich praw przyszło ze strony osoby reprezentującej niezależne sądownictwo, jest dla nich szczególnie dotkliwy.
Dlatego, korzystając z mandatu udzielonego nam przez działkowców zwracamy się do Pana Prezesa o ponowne rozważenie podjętej decyzji. Niezależnie bowiem od faktu, iż nie podzielamy Pańskich wątpliwości, co do konstytucyjności ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, czujemy się zobligowani zapytać Pana – Czy jest Pan świadom ogromu krzywdy społecznej, jaka niechybnie będzie następstwem Pańskiego podpisu? Czy zdaje Pan sobie sprawę, że najprawdopodobniej zostanie on wykorzystany do wprowadzenia w prawie zmian skutkujących dla setek tysięcy polskich działkowców, zwykle osób starszych i niezdolnych do obrony swych praw przed sądem, wyrzuceniem z działek, stanowiących dla nich nierzadko ostatnią radość życia? Czy mając tą świadomość, jest Pan gotów dźwigać odpowiedzialność za takie następstwa swej inicjatywy?

List sygnowany podpisami 44 członków Krajowej Rady PZD

« Powrót